Autor: Aleksandra Domańska
Gatunek: powieść obyczajowa
Wydawnictwo: Świat Książki
Ilość stron: 303
Ekranizacja: nie
Opis:
Marta to młoda kobieta, szukając stabilności i wielkiej, romantycznej miłości, wyszła za dużo starszego od niej, poetę. Kiedy poznajemy bohaterkę, ich związek powoli się rozpada, nie ma w nim uczucia, a nawet wzajemnego zainteresowania stron sobą. Mąż ignoruje Martę, która powoli popada w depresję.
Pewnego razu, całkiem przypadkiem trafia na tytułową, ulicę Pogodną, poznaje tam bardzo oryginalnych ludzi, a atmosfera tego miejsca podnosi ją na duchu, coraz częściej odwiedza tytułową ulicę, aż w końcu od pewnej mieszkanki dostaje propozycję pracy. Marta staje przed trudnym wyborem, z jednej strony może pozostawić dawne życie za sobą, dobrze płatną pracę, stabilność, a nawet Stefana, z drugiej zaś walczyć o związek, a tym samym, ulicę Pogodną uczynić niedoścignionym wspomnieniem.
Recenzja:
Nie zawsze to, co wydaje się dobre, takie właśnie jest. Czasem nasze wybory, przynoszą ze sobą smutek i cierpienie., choć przecież trzymaliśmy się kurczowo utartych ścieżek, po których przeszedł już nie jeden człowiek i był szczęśliwy.
Każdy z nas ma inne poczucie szczęścia i to ono decyduje, czy w swoim życiu zaznamy tego, czego skrycie pragniemy.
Marta wiedziała, czego chciała, zdobyła coś, o czym marzyło wiele kobiet, kierując się tym, co wydawało się bezpieczne, popełniła jeden z największych błędów w życiu, poślubiła mężczyznę, który jej nie kochał, może był nią zauroczony, ale jego uczucie szybko się wypaliło, wyżerając życie z głównej bohaterki.
"Ulica Pogodna" to książka o kobiecie, która stara odnaleźć się iskierkę dobra, która naprowadzi ją na nową ścieżkę, już niekoniecznie, tą łatwą, sprawdzoną przez wszystkich, ale własną. Szuka jej na ulicy, czyniąc drobne, dobre uczynki wobec obcych ludzi i to jej pomaga utrzymać radość ducha, ale momentem kulminacyjnym jest jej wizyta na ulicy Pogodnej, w miejscu, które zadecyduje o jej przyszłości.
Jednakże nie jest to tylko książka o Marcie i jej odnajdywaniu szczęścia, czytając, mamy wrażenie, że jest to książka o ludziach, o ich historii. Bohaterami są mieszkańcy tytułowej ulicy, każdego z nich poznajemy dosyć dokładnie, dowiadujemy się o ich losach, o tym jak trafili do tego miejsca, o ludziach, którzy tutaj zmarli, żyli, wyjechali. Jedne z historii są wspaniałe, inne smutne, a jeszcze inne, przeplatane cierpieniem i powodzeniem. Miejsce, w którym znalazła się bohaterka to obraz uczuć i niezliczonej liczby historii.
Przyznam szczerze, że pożyczając tą książkę od koleżanki, kompletnie nie wiedziałam, czego się spodziewać. Początek był bardzo dziwny, nie da się tego określić inaczej i chciałam wtedy skończyć czytanie, ale że nie w moim stylu, zostawianie nie dokończonych pozycji, tak więc brnęłam dalej, aż w pewnym momencie zauważyłam, że książkę na prawdę miło się czyta. Nie znajdziemy w niej multum emocji, nie wbije nas ona głęboko w fotel, bez problemu oderwiemy się od niej, żeby zrobić sobie herbatkę, ale gdy już wrócimy z przyjemnością będziemy czytać dalej.
W "ulicy Pogodnej" nawet ktoś z sokolim wzrokiem nie znajdzie pędzącej akcji, ani nawet tej ślimaczącej się, bo jej tu nie ma, są wydarzenia, ale nie ma się wrażenia, że to właśnie one odgrywają główną rolę.
Jak już pisałam, nie wiedziałam czego mam się spodziewać, w pewnym momencie byłam pewna, że Marta na Pogodnej znajdzie miłość swego życia, i że to ona ją tutaj przyciągnie, miło się zaskoczyłam, bo przyznam z lekkim poczuciem wstydu, że po prostu się pomyliłam. Choć znajdziemy wątek romantyczny, ale jak sama nazwa wskazuje, tylko wątek, nikły, którego pod koniec już sama z niecierpliwością oczekiwałam. I to był ogromny plus.
"Świat, który sobie wybudowaliśmy nawet tak pogodny jak Pogodna, bez naszej obecności jest jak krajobraz księżycowy. Muszą się ludzie krzątać, psuć, brudzić i zasmradzać, bo inaczej ich dzieło sobie nie radzi."
Zważywszy, że jest to debiut autorki, trudno ocenić powieść, nie ma w niej nic odkrywczego, przyciągającego i na prawdę jest wiele lepszych książek, o czym sami doskonale wiecie. Książka jest dobra na zabicie nudy i jak sama nazwa serii wskazuje, na leniwą niedzielę, bo tu nada się znakomicie. Bez problemu możemy zauważyć, że autorka, dopiero rozpoczyna przygodę z pisarstwem, dialogi nie są na wysokim poziomie, podobnie jak narracja, używanie cytatów, które często wydawały się nie na miejscu, albo niepotrzebne, a główna bohaterka... pierwszy raz spotkałam się z tak dziwną osobą. Jej zachowania nie da się zrozumieć, podam przykład, gdy facet cię zdradza, to czy patrzymy na to obojętnie i dalej jesteśmy z nim w związku? Często, nie da się tak po prostu odejść, ale uwierzcie mi na słowo, na jej drodze nie stała żadna poprzeczka.
Podsumowując, na pewno nie jest to jeden z lepszych debiutów, które czytałam, książka nie jest też strasznie słaba, jak dla mnie, przeciętna i tyle. Miło się czyta, ale nie jest to ten rodzaj lektur, których szukamy z zapartym tchem, a później odrywając się od niej, boli nas kręgosłup i przypominamy sobie, że mamy coś takiego jak kość ogonowa, bo trudno nam było się od niej oderwać, żeby tylko zmienić pozycję. Niestety "Ulica Pogodna", do takich nie należy, ale można z nią miło spędzić czas, jeśli da się jej tylko szansę. Polecam każdemu, kto lubi powieści obyczajowe i szuka czegoś dla odprężenia po ciężkim dniu, tygodniu...
Moja ocena:
5/10
Wyzwania:
1. Przeczytam tyle, ile mam wzrostu +2,3cm = 55,9/160
Wszystkich, którzy jeszcze nie zgłosili chęci udziału w konkursie, serdecznie zapraszam: