Autor: Sherrilyn Kenyon
Tom: XVI (Dark Hunter)
Gatunek: fantastyka, science fiction,
I wydanie: 2008
Ilość stron: 816
Ekranizacja: nie
Opis:
Przenosimy
się do około 9000 roku przed naszą erą. Do lat, kiedy dopiero zaczynała
powstawać cywilizacja ludzka(według archeologów i historyków). My natomiast
znajdujemy się na legendarnej Atlantydzie i tu zdziwiłby się każdy znawca
starożytnej historii, Atlantyda jest nad wymiar cywilizowana, kiedy na innych
kontynentach dopiero poznają budownictwo, tutaj powozy i statki są powszechnym
zjawiskiem. Ryssa, siostra Acherona, pisze pamiętnik, który ma format normalnej
książki, papierowe kartki, bardzo odzwierciedlający nasze dzisiejsze zeszyty itp., ale co ważniejsze ten pamiętnik wpłynie na życie głównego
bohatera, stanie się tak cenny, że „ludzie” będą wstanie za niego zabić. Co
takiego zostało zapisane w tym pamiętniku?
Acheron był
synem atlantydzkich bogów, w momencie narodzin, trzy przyrodnie siostry, Mojry,
rzuciły na niego klątwę, będzie bogiem zniszczenia, jego życie oznacza od tego momentu
zniszczenie całego atlantydzkiego, ale i greckiego panteonu. Ojciec Acherona,
nie mógł na to pozwolić, odtrącił syna i rozkazał matce, Apollymi, zabicie go.
Ona znienawidziła swojego męża i obiecała, że jeśli chłopiec zginie, ona zabije
wszystkich bogów. Została uwięziona, a swoje dziecko, oddała na wychowanie
parze królewskiej, którzy ponownie odtrącili małego Acherona. Traktowali go jak
owoc zdrady, a nawet jak przeklęte dziecko. Chłopiec został oddany wujowi,
który zrobił z niego seks-niewolnika. Życie chłopca stało się horrorem, nie
zmieniło to nawet „uratowanie” przez Ryssę, która uprowadziłą go z
Atlantydy i przywiozła do Grecji. Przybrany ojciec uwięził go i nieustannie bił.
Nie mógł jednak zabić Acherona, ponieważ jego życie zostało związane z życiem
Styksa, drugim synem greckiego króla.
Po 11000 lat
Acheron żyje już w świecie nam współczesnym. Przez niezliczoną ilość
chwil odczuwał wyłącznie cierpienie, nadszedł czas, żeby to zmienić, znalazł
nareszcie kogoś, kto wydaje się godny zaufania, czy życie Acherona nareszcie
się zmieni, czy oparzy się ponownie jak było w przypadku Artemidy…
Recenzja:
Ogromna ilość
książek przeraża mnie za każdym razem, kiedy zaczynam nową, myśląc o tych,
których mogę nie zdążyć przeczytać. Pocieszam się jednak, że dzięki temu
blogowi, dzięki waszym opiniom, mogę dla siebie wybierać te najlepsze, bo
książki rzecz jasna dzielą się na te, które warto przeczytać i te, które lepiej
sobie odpuścić, żeby znaleźć czas na perełki. Nie znaczy to, że nie doceniam
tych niżej ocenianych, mam najlepszą świadomość, że z każdej pojedynczej pozycji, można się czegoś nauczyć, znaleźć coś wartego uwagi.
„Acheron” to
książka, która poruszyła wszystkimi emocjami w moim umyśle. Kiedy pierwszą
część niemalże całą „przepłakałam”, w drugiej uśmiech nie znikał z mojej twarzy. Były
momenty, kiedy musiałam przerwać czytanie i leżałam patrząc na sufit, nie
wierząc w możliwości ludzkiego okrucieństwa. Mimo, że książka Kenyon to fikcja
literacka, to jak wiele mamy dowodów na to, że ludzie są bezwzględni,
egoistyczni, zachowują się jak dzikie zwierzęta, byle tylko im było
dobrze.(Odsyłam to idealnego przykładu-Jak ona mogła?).
Przechodząc
do technicznej strony utworu Kenyon, nie mogę przeboleć, że czytałam e-booka z
tłumaczeniem, która odebrało wiele uroku tej powieści.
Momentami miałam wrażenie, że książkę pisała nastolatka, a nie świetna pisarka.
Jednakże postaram się ocenić książkę obiektywnie.
Podziwiam
wyobraźnie pani Sherrilyon Kenyon. Świat przedstawiony w powieści był bez
zarzutów, dokładnie widziałam Atlantydę, Grecję oczami wyobraźni, mimo że można
się przyczepić z historycznej strony, to po co to robić, gdy autorka na samym
końcu tłumaczy swój zabieg, a przecież nie jest to podręcznik do historii,
tylko niesamowita historia o dziecku, które zostało przeklęte.
Drastyczność
opisów była przerażająca, momentami odstraszająca, ale mi to jak najbardziej
odpowiadało, lepiej wczuwałam się w sytuację Acherona, „cierpiałam” razem z
nim.
Bohaterowie
byli różni, ich ogromna ilość, początkowo mnie zaniepokoiła, ale z czasem
wszystkich ogarnęłam i czytało się naprawdę dobrze. Różnorodność postaci była
godna podziwu, jednych polubiłam, pokochałam (Acheron<3), innych
znienawidziłam…
Ryssa,
siostra Acherona, chwilami głupiutka królewna, ale o wielkim sercu, choć czasem tą swoją
nieświadomą dobrocią, sprawiała, że jej brat cierpiał. Momentami nie mogłam jej
zrozumieć, tego jak bała się ojca, wiem, wiem, wtedy było inaczej, ale ta
bezczynność, gdy jej brat cierpiał... Ale byłam z niej dumna, gdy w końcu pokazała pazurki.
„Zostaw nas!- warknął.
I tak zrobiłam. Zeszłam im z oczu. Z
każdym krokiem oddalającym mnie od ojca traciłam szacunek do człowieka, którego
kiedyś uwielbiałam.”
Inną kobietą,
która odegrała znaczniejszą rolę w życiu Acherona była Artemida, bogini,
bohaterka, którą znienawidziłam i nie potrafiłam jej przebaczyć nawet, gdy na
końcu wykazała się altruizmem. Skrzywdziła Acherona bardziej niż nawet Styks,
bo ona pozwoliła, że ten skrzywdzony, młody mężczyzna przełamał się i jej
zaufał, wtedy ona wsadziła mu nóż w plecy.
Była też Tory
i wielu innych, początkowo zachowywała się niczym Bella ze Zmierzchu, jej nieporadność itp., ale z
czasem autorka przestała wiązać te dwie postacie i taką Tory nawet polubiłam.
Zabawna, głupiutka, niepozorna i nieporadna (scena z książką w łóżku, jeśli
ktoś czytał:D). Niektóre sytuacje ze spotkań Acherona i Tory zahaczały o banał,
w porównaniu z resztą, ale czy nie takie właśnie jest nasze życie...
Ostatnim
bohaterem i moim ulubionym jest Acheron, rozumiem prawie każde jego zachowanie,
współczułam mu całym sercem, ciężko mi było patrzeć, gdy ponownie robił z
siebie niewolnika, chociaż już wtedy nie było takiej potrzeby, gdy znowu
zawodzili go najbliżsi, gdy tracił to co kochał. Niesamowity bohater, którego
długo zapamiętam. Nie zawsze postępował tak jak powinien, ale kto z nas wie, jak postąpiłby na jego miejscu. Kto z nas wie, jak to jest każdego dnia błagać o
śmierć…
Książka jest
długa, zabiera więcej czasu niż inne, ale czasu, którego jest warta. Polecam ją
każdemu kto ma w miarę silne nerwy i wytrzyma „patrzenie” na drastyczne sceny
karania Acherona. Będzie to też odpowiednia lektura dla osób interesujących się mitologią grecką. Mimo, że
jest to 16. część serii Dark Hunter to nie ma potrzeby czytania wszystkich poprzednich książek, ponieważ nie
nawiązuje ona znacznie do poprzednich części.
Moja ocena:
7/10