poniedziałek, 28 października 2013

Uwaga! Oszustwo w sieci!

 Cześć wam, proszę przeczytajcie, bo chociaż w ten sposób mogę chociaż wam jakoś pomóc.

We wrześniu zamówiłam bratu i znajomym buty w sklepie internetowym retroBUT, od samego początku były jakieś problemy, najpierw pieniądze nie wpłynęły na konto, ale korespondencja e-mailowa była zachowana, dlatego wszystko zostało wyjaśnione. Mój spokój nie trwał jednak długo, bo czas dostawy minął, a butów nie było, no to pisze do nich, odpisują i dowiaduję się, że z powodu problemów buty zostały wysłane dopiero kilka dni temu, gdy proszę o potwierdzenie wysłania, nie dostaję odpowiedzi. Ponawiam swoją prośbę i dalej cisza. W końcu dostaję kilka zapewnień, że paczka na pewno dojdzie, przepraszamy za opóźnienia itp.

Czekam sobie dalej jest październik, korespondencja dalej trwa, znowu jakieś opóźnienia, ale ponownie przeprosiny itp. Powoli zaczynam się denerwować i coś podejrzewać, w końcu kontakt e-mailowy urywa się. Zaczynam szukać informacji na temat tego sklepu i jakże jestem na siebie zła, że nie sprawdziłam tego wcześniej, tylko na szybkiego, żeby dużo czasu na tym nie stracić. Bez najmniejszego problemu w internecie można znaleźć kilka stron, które mówią o oszustwach "firmy" retrBUT!

Mijają prawie 2 msc., odpowiedzi nie dostałam, poprosiłam łagodnie o zwrot pieniędzy i ostrzegłam, ze udam się z tym na policję. Mój przypadek nie jest jedyny w swoim rodzaju, a co najgorsze oszukanych zostały już setki osób i tylko nieliczni otrzymali zwrot pieniędzy lub buty z niesamowitym opóźnieniem, a jak można się domyślić, buty okazały się podróbkami. Podróbkami, których aż wstyd nosić na nogach.

A jakie triki stosują?
  • ciągle zajęty nr telefonu
  • siedziba w Warszawie- której tak na prawdę nie ma
  • firma zarejestrowana w Nowym Jorku
  • ostatnie numery butów- trzeba szybko zamawiać
  •  reklamy na przeróżnych stronach
  • itp.

Poczytajcie tutaj:
 Ten sklep jest reklamowany na różnych stronach, więc uważajcie, np. na interia.pl itp.

Ja czekam do końca miesiąca i podejmę kolejne kroki. Jest ktos może, kto ma taką sytuację jak ja lub wie, co robić? Proszę o kontakt na mojego e-maila--->  annapor84@wp.pl

Wiem, że postąpiłam nieodpowiedzialnie i nie powinnam się przyznawać, że nawet nie sprawdziłam tego sklepu, nie wiem jakoś tak zawsze zamawiałam przez internet bez problemów. Przecież tak zawsze trąbią o oszustach w internecie, nie tłumaczę się już więcej. Mam nadzieję, że wam tym postem pomogę, albo wy mi.




Do zobaczenia niedługo z recenzją "Pamiętników wampirów"
:*




sobota, 26 października 2013

Cytaty miesiąca cz.1

Postanowiłam, że co miesiąc będę pisać osobnego posta na cytaty z książek, które zrecenzowałam w ostatnim czasie oraz z tych zrecenzowanych już dawno. Prowadzę notatnik, w którym od długiego już czasu, wypisuję w nim cytaty, przy których musiałam się zatrzymać podczas czytania danej książki. Niektóre są na prawdę warte przeczytania :D Wybierajcie swój ulubiony :*



„W życiu nie ma żadnych gwarancji.”
E.L. James
Ciemniejsza strona Greya 
 
 
"Ja byłam wolna i ty byłaś wolny. Byliśmy dwa wolne ptaki. Szaleliśmy ze szczęścia pod naszym niebem."
Stefan Żeromski
Przedwiośnie
 
"Starość jest tylko dalszym ciągiem młodości."
Zofia Nałkowska
Granica 
 
"Strach pomyśleć, z ilu cudzych cierpień i poniżeń składa się takie "szczęśliwe dzieciństwo"."
 Zofia Nałkowska
Granica
 
"Jest się takim, jak myślą ludzie, nie  jak myślimy o sobie my, jest się takim jak miejsce, w którym się jest."
Zofia Nałkowska
Granica

"Świat istnieje tylko dzięki temu, że zawsze za późno się cofać."
Witold Gombrowicz
Ferdydurke

"Wróg nie śpi, wróg czyha."
Witold Gombrowisz
Ferdydurke

"Błądzić jest rzeczą ludzką i jakże przyjemną."
Mae West
 
"Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy."
6,34 Mt


sobota, 19 października 2013

Ciemniejsza strona Greya



 

Autor: Erika Leonard James
Tytuł oryginału: Fifty Shades Darker
Tom: II
Gatunek: erotyka, romans
I wydanie: 2011
Ilość stron: 632
Ekranizacja: nie
Cena:  29,50zł

Opis:
Nietypowy związek, a właściwie to układ pomiędzy dwojgiem młodych ludzi, przyniósł ze sobą coś nieznanego dla obu stron, coś czego żadne z nich się nie spodziewało.
Anastasia Steel poddaje się, nie jest w stanie być taką Uległą, jaką chciałby, żeby była, Christian. Po traumatycznym wydarzeniu, Ana rozstaje się z Greyem. Nie może jednak pogodzić się ze stratą mężczyzny, a co najdziwniejsze także on nie może o niej zapomnieć. Ból po stracie jest nie do zniesienia i uświadamia sobie, że chyba coś do niej czuje, dlatego chce o nią walczyć, m.in. rezygnując z układu, który wyznaczał jego styl życia przez bardzo długi czas.
Jak będzie wyglądał związek Any i Christiana? Czy mężczyzna porzuci dawny styl życia dla swojej… ukochanej? Na wszystkie te pytania znajdziecie odpowiedź w drugim tomie pt. „Ciemniejsza strona Greya”.


Recenzja:
„Naszym celem jest sprawianie przyjemności”, zdanie, które towarzyszy nam już od części pierwszej. Christian Grey jest kluczową postacią w całej trylogii, to on nadaje sens książce, mimo że nie jest głównym bohaterem. Zdanie zacytowane chwilkę wcześniej także ma istotne znaczenie, ponieważ nawiązuje ono do upodobań Christiana, a także do jego „sadystycznego” zachowania względem swoich uległych. Pisarka sporządziła skomplikowany portret głównego bohatera, którego nie można ocenić jednoznacznie, ale z każdą kolejną częścią jego charakter się zmienia i jak na razie, na plus. Na pierwszy rzut oka, idealny w każdym calu, ale niestety „jego urodę szpecą tylko jego blizny. Które sięgają głębiej niż do skóry.”
 W drugim tomie trylogii autorka poświęciła znacznie więcej uwagi psychice Greya, jego problemom z przeszłości, E. L. James ukazała jak naprawdę wygląda ciemna strona Christiana, co wywoływało współczucie dla bohatera książki.

Styl autorki pozostał w dalszym ciągu taki sam, język nie zmienił się praktycznie w ogóle, słowo „apodyktyczny” zostało użyte chyba z kilkadziesiąt razy w obu tomach i zapadło mi głęboko w pamięć podobnie jak wiele innych. Pisarka też dosyć często powtarzała się, co było drażniące. Jak już pisałam przy recenzji poprzedniej części, E. L. James używała słów, które gryzły się z całością lub po prostu były irytujące, np. świerzbiące ręce Christiana, do których tutaj doszły palce Anastasi. Jak już jestem przy minusach, to od razu napiszę o spersonifikowanej podświadomości, która stała się tak samo denerwująca jak dobrze znana każdemu, kto przeczytał pierwszą część, wewnętrzna bogini.

Jak widać minusów jest sporo, ale co stało się miłym zaskoczeniem, „Ciemniejsza strona Greya” pod wieloma względami była ciekawsza, a to zapewne za sprawą tego, że autorka zrezygnowała ze schematu, który obrała w poprzedniej części , spotkanie-seks i tak w kółko, co czyniło książkę przewidywalną, a wręcz nudną. Tutaj także miało miejsce rozwiązanie tajemnic Greya i dodam nawet, że nie wszystkie były banalne. Jak w pierwszej części denerwowały mnie e-maile bohaterów, to teraz je polubiłam i raz nawet zdarzyło się, że pomyślałam, „ach jakie to słodkie”. Jednak zwykle sceny, które miały być romantyczne, były opisane jakby na sucho, za mało emocji wlanych w kartkę.

Zaskoczyła mnie jedna scena, oczywiście nie zdradzę wam, która to była, ale nie sadziłam, ze napotkam się na coś takiego w tej trylogii. Emocje gwarantowane, a nawet łezka w oku się zakręciła. Było tez wiele fragmentów, które mi się spodobały, m.in.:
„Nagle miałam ochotę się rozpłakać. I nie chodzi o kobiece łzy, spływające malowniczo po policzkach, ale o szloch i wycie do księżyca.”
„Nadal jestem sobą, Anastasio, we wszystkich pięćdziesięciu odcieniach popieprzenia”.

Anastasia Steel zdecydowanie nie zostanie moją ulubioną bohaterką literacką. Nie polubiłam jej i tu nie ma dużo do gadania, ale na jej obronę, cytat ze sceny, która mi się naprawdę spodobała:
„Wyjście jest tylko jedno. Nie odrywając wzroku od jego twarzy, klękam przed nim na twardej podłodze. Wierzchem dłoni ocieram łzy. Teraz jesteśmy sobie równi.”

Nie ukrywam, że szybko chciałam skończyć „Ciemniejszą stronę Greya”, ale czytało się o wiele przyjemniej niż część poprzednią.  Jestem pozytywnie zaskoczona.


Moja ocena
4/10

„W życiu nie ma żadnych gwarancji.”




Kings of Leon- Sex on Fire
Piosenka, której autorka "użyła jako tło" do pewnych wydarzeń, którejś z części trylogii, już nie pamiętam dokładnie, która to była.
Mam pomysł na nowy rodzaj postów, pomysł nie mój, ale zobaczyłam go u jednej z blogerek i strasznie mi się spodobał, już nie długo zobaczycie u mnie pierwszy z tego rodzaju. :D


Inne książki z tej trylogii:
 

piątek, 27 września 2013

Pięćdziesiąt twarzy Greya




Tytuł oryginału: Fifty Shades of Grey
Tom: I
Autor: Erika Leonard James
Gatunek: erotyka, obyczajowa, romans
I wydanie: 2011
Ilość stron: 608
Ekranizacja: nie (planowana na 2014r.)
Cena: 39,90zł



Opis:
 Skromna, nieśmiała, niewinna, do czasu, a konkretnie do momentu, kiedy poznała nieziemsko przystojnego Christana Greya. Anastasia Steel drogą przypadków na swojej drodze spotyka bogatego przedsiębiorcę. Mężczyzna sprawia, że staje się nieporadna i jeszcze bardziej nieśmiała. Nikt wcześniej nie działał na nią tak jak on, dlatego jest nim urzeczona.
Erika Leonard James
 Jak pewnie każdy się domyśla, zaczynają się spotykać, Anastasia zakochuje się w Greyu, skrywa on jednak tajemnice, o których wiedzą jedynie jego Uległe, a ona, żeby dowiedzieć się tego musi podpisać „oświadczenie o zachowaniu poufności”. Ich znajomość przeradza się w gorący romans, ale na warunkach, które dyktuje Pan.
  Jak wygląda życie Any i Christiana? Czy mężczyzna tylko wykorzystuje niedoświadczoną, młodą kobietę, zakochaną w nim bez pamięci? Jakie jeszcze tajemnice skrywa ten bogaty człowiek, który w tak młodym wieku osiągnął kolosalny sukces? Tego wszystkiego dowiecie się z książki E.L. James „Piędźsiesiąt twarzy Greya”. Miłego czytania:D



 Recenzja:
 Kto nie słyszał o tej książce, literacka sensacja, jedna z najbardziej reklamowanych powieści. Recenzji są dziesiątki, setki, a może i więcej.  Miliony opinii, które dzielą się głównie na zauroczonych i całkiem przeciwny front,  rozczarowanych.
   
Zacznę od tego, że o książce usłyszałam od mojej bliskiej koleżanki, która była zafascynowana utworem E.L. James. Czytała ją kilka razy, a mi po prostu cytowała wiele fragmentów z pamięci, co świadczy z pewnością na korzyść tej książki. Po wysłuchaniu tego wszystkiego, nie było sposobu, żebym jej nie wzięła do rąk, ale czy wywarła na mnie podobne wrażenie? Niestety ja się troszkę rozczarowałam, po takiej rekomendacji oczekiwałam czegoś, mówiąc jasno, lepszego. Styl autorki jest prosty, a język momentami jeszcze gorszy. W książce roiło się od słów, które, wydawało się, że wywodziły się z mowy potocznej i kompletnie nie nadawały się do zastosowanie w książce, bez owijania w bawełnę, gryzło się to z całością. Przy formalnej mowie Christiana Greya zostały użyte słówka  typu „wyrko”. Kolejnym minusem było powtarzanie tych samych zwrotów wiele razy, były one tak głupie, że aż drażniły. Do tego dochodziła wewnętrzna bogini, podświadomość jeszcze ujdzie, ale ta pierwsza pojawiała się zbyt często. Początkowo pomysł na coś takiego bardzo mi się spodobał, ale po czasie i to bardzo krótkim, zaczęłam żałować, że w ogóle to pomyślałam, całe jej „zachowanie” i sposób w jaki „myślała o niej główna bohaterka Anastasia Steel.
  
 Zaczęłam od minusów, ale to nie znaczy, że książka mi się nie podobała. Było też wiele fragmentów, którymi autorka mnie ujęła. Tajemniczy Christian Grey, to on sprawił, że nie przestałam czytać po 100 stronie. Ciekawa postać, której sekrety rozbudziły moją ciekawość. Wiele osób oceniając tą książkę zapomina, o co w niej naprawdę chodzi. Na pierwszym planie nie mają być sceny erotyczne, przy których autorka nie wysiliła się szczególnie, pewnie już słyszeliście, że nie będzie wypieków na twarzy itp., ale jaki sens właśnie ta pozycja literacka wskazuje sam tytuł „Pięćdziesiąt twarzy Greya”. Różne oblicza głównego bohatera i problematyka z tym związana wskazują na psychologiczny charakter tej książki. „To nie bohater, lecz człowiek z poważnymi emocjonalnymi ułomnościami, który pociąga mnie za sobą w ciemność”. Christian jest interesujący sam w sobie, jego zachowanie i psychika, to wszystko jest bardzo intrygujące. Pewny siebie, na pierwszy rzut oka idealny, ale po bliższym poznaniu, dowiadujemy się, że jego przeszłość była trudna i to odbiło się na jego psychice, to sprawiło, że jest taki jaki jest wobec kobiet, które traktuje jak uległe, wobec, których chce być panem i tym sprawić, aby były mu posłuszne inaczej grozi im kara. Można by powiedzieć, ze jest sadystą, ale odpowiedź nie jest jednak tak jednoznaczna, on nie chce sprawiać bólu, a jeśli nawet to, to wszystko jest oparte na przyjemności.
   Przeciwieństwem intrygującego Greya jest Ana, czyli Anastasia Steel. Nieporadna, nieśmiała wobec Christiana, wplątująca się w kłopoty, co nam to przypomina? Owszem, bohaterkę innego bestselleru, a mianowicie „Zmierzchu” Stephanie Meyer, Belle. To właśnie tą książką inspirowała się E. L. James, widać to już po przeczytaniu pierwszych kilkudziesięciu stron. Debiut autorki okazał się „fanfickiem” „Zmierzchu”, jak dla mnie jest to duży minus.

 Historia w miarę ciekawa, nie jest to jednakże pozycja, którą poleciłabym wymagającemu czytelnikowi. Sama mam do niej mieszane uczucia i gdybym już miała się przydzielić do jakiejś grupy to wybrałabym tych rozczarowanych, ale zostałyby mi małe wyrzuty sumienia z powodu niebanalnej postaci Christiana Greya, jego tajemnic, dla których przeczytam kolejne części.

Moja ocena:
3.5/10


Matt Bomer

Premiera filmu odbędzie się w sierpniu 2014r. Aktorami, którzy zagrają gł. role będą: Dakota Johnson i Charlie Hunnam. Ja osobiście w roli Christiana Greya widziałam Matta Bomera, no ale cóż, może jednak Charlie bardziej się nadaje... Ale żeby was tak do końca nie zrazić, Hunnam ma być ucharakteryzowany, a wtedy wygląda całkiem nieźle.  
Wybieracie się na premierę?


niedziela, 25 sierpnia 2013

Panienka z okienka...Sekrety czarownic

Panienka z okienka

autor: Deotyma
gatunek: romans historyczny
pierwsze wydanie: 1998
ilość stron: 194
ekranizacja: tak



Opis:
Wydarzenia rozgrywają się w siedemnastowiecznym Gdańsku. W jednym z okien, porucznik Marynarki Jego Królewskiej Mości Władysława IV, dostrzega piękną kobietę i tak właśnie zaczyna się historia, która z biegiem czasu przeradza się w uczucie.

Recenzja:
Książkę można polecić każdemu, kto lubi historyczne romanse. Mała dawka historii zawarta w opisach ówczesnego Gdańska i nie tylko.
Pozycja dla wytrwałych czytelników, ja przeczytałam ją dopiero za trzecim razem, w końcu do trzech razy sztuka, na mojej półce stała już od kilku lat, ale dopiero niedawno, że tak powiem, byłam na nią gotowa. Nie żałuję, że w końcu się za nią zabrałam, po nudnym początku, odkryłam w książce niebanalną historię, mimo że od początku jak to bywa w romansach, wiadomo było, że Panienka z okienka i Pan porucznik będą razem.
Z książki dowiedziałam się też wielu ciekawych rzeczy, np. wiedzieliście,że jakże teraz modne zausznice, które ja wprost uwielbiam, były noszone już w tamtych czasach. Dla laików informacja ze słowniczka, który znajduje się na końcu książki "zausznica-ozdoba noszona na uchu". Język jest stylizowany na siedemnastowieczny, co pozwala nam jeszcze bardziej wczuć się w klimat książki, ale nie jest on jakiś wymyślny, a słówka trudniejsze lub nieużywane w dzisiejszej mowie, znajdują się wypisane i wytłumaczone na samym końcu.








Sekrety Czarownic

autor: Thomas Brezina
tom: I
gatunek: literatura dziecięca/ młodzieżowa, fantasy
I wydanie: 2005
ilość stron: 214
ekranizacja: nie

Opis:
 Książka opowiada o przygodach Lissi i Tinki. Dziewczyny to siostry,a także najlepsze przyjaciółki. Ukrywają one pewien sekret, a mianowicie są czarownicami, które dopiero próbują opanować swoje moce.

Recenzja:
 Teraz coś dla wielbicieli fantastyki, dla młodszych czytelniczek, dla nastolatek, ale i dla tych starszych. Bardzo przyjemna książka, czyta się ją w zastraszającym tempie. Jest to pozycja na odprężenie, napisana z lekkością, a co jest dodatkowym plusem, jest ilustrowana, co prawda obrazki są czarno-białe, ale spodobało mi się przedstawienie postaci na samym początku z ich "portretami".
Momentami śmieszna, jedynie początek się nieco ciągnie, ale myślę, że można ją polecić szczególnie młodszym czytelnikom, którzy powinni być nią oczarowani, ale także każdej nastolatce.






Dzisiaj dwie recenzje i zdradzę wam mały sekret, książki pojawią się jeszcze raz, a dlaczego? To już niespodzianka, już niedługo się dowiecie. Mam nadzieję, że wam się spodoba:*

piątek, 9 sierpnia 2013

Anioł Stróż




 
Tytuł oryginału: The Guardian
Autor: Nicholas Sparks
Gatunek: romans, kryminał
I wydanie: 2003
Ilość stron: 461
Ekranizacja: nie
Cena: 37,40zł





Opis:
  Dwudziestopięcioletnia Julie Barenson zostaje wdową. Jej mąż cierpiał na nieuleczalna chorobę, a ich miłość była skutkiem niezwykle romantycznej przeszłości, która połączyła tą dwójkę. Jim wiedział, że po swojej śmierci Julie zostanie całkiem sama, dlatego zostawił jej niespodziankę, gdy młoda wdowa opłakiwała już jakiś czas swego męża, dostała paczkę z listem właśnie od niego, a co było wewnątrz pudełka, pies, a dokładnie Śpiewak, który wyrósł na olbrzyma, nieodstępującego swojej pani na krok. Towarzyszył jej cały czas, w domu, w pracy i to właśnie on przyczynił się do tego, że udało jej się pozbierać po śmierci ukochanego.
   Po czterech latach Julie znowu zaczyna umawiać się na randki, spotyka w końcu Richarda, szarmanckiego mężczyznę o nienagannym wyglądzie i tajemniczej przeszłości. Dodatkowo w jej życiu bardzo ważne miejsce zajmuje Mike, przyjaciel jej i Jima. Julie kocha Mike, ale nie dopuszcza tej myśli do siebie, ponieważ boi się, że może stracić jego przyjaźń, gdyby coś poszło nie tak. W końcu jednak związuje się z Mikiem, ale Richard nie chce z niej zrezygnować. Zaczyna ją prześladować.
  Z czasem wychodzi na jaw tajemnicza przeszłość Richarda i jego obsesja na punkcie Julie, chora obsesja, która przeradza się w koszmar.

Recenzja:
   Czterysta sześćdziesiąt jeden stron uroczej powieści, która z rozwojem wydarzeń zamienia się w thriller.  W książkach Sparksa jest coś takiego, że czytając pewne fragmenty, nie da się po prostu nie uśmiechnąć i nie marzyć, żeby być na miejscu bohaterki powieści. Podam jeden przykład, których było oczywiście dużo więcej;  „świat jest piękniejszy, kiedy się uśmiechasz”. Ach, żeby coś takiego usłyszeć .:D
   Książka początkowo nie była jakaś powalająca z nóg na same kolana, nie pochłaniała jakoś szczególnie mojej uwagi, ale pamiętam moment, kiedy to się zmieniło, a dokładnie było to wtedy, gdy coś zaczęło iskrzyć między Mikiem i Julie, kiedy zaczęli się spotykać. Ich randki nie były jakieś wyjątkowe, zwykłe spotkania, a jednak to przy ich opisach uśmiechałam się i od razu można było wyczuć, że oni będą razem. Podobało mi się jak Sparks ukazał różnicę pomiędzy wcześniejszymi randkami Julie z Richardem. Były one jakby wyciągnięte z najskrytszych marzeń każdej kobiety, jednym słowem, niesamowite, lot balonem, drogie restauracje, ale brakowało w nich najważniejszej "rzeczy", tzw. chemii pomiędzy dwojgiem ludzi.
  Dużym plusem jest masa dialogów, ale z początku, naprawdę dłuższego początku było mało akcji, a głównie długie rozmowy, w których bohaterowie opowiadali przebieg swoich dni. Do samej budowy fabuły mam jeszcze jedną małą uwagę, jeśli oczywiście można to tak nazwać,  autor rozbudzał ciekawość przerywając rozwój wypadków opisem wydarzeń, które działy się w tym momencie u innych bohaterów, chwilami było to strasznie denerwujące, gdyż chciałam się dowiedzieć, co będzie dalej, co stanie się z Julie, a tutaj opisują jak przebiega śledztwo, ale miało to też plus, książka coraz bardziej wciągała, a przy okazji fajnie być tak w kilku miejscach w jednym czasie. :D
  Przechodząc do bohaterów, od razu polubiłam główną bohaterkę, silna kobieta, zdarzało się, że jej nie rozumiałam, dlaczego ona robi problemy, gdzie ich nie ma… czemu od razu nie zwiąże się z Mikiem… i tego typu rzeczy, ale została ucharakteryzowana na wspaniałą, silną kobietę, a jej stany emocjonalne zostały znakomicie dopasowane to wydarzeń w jej życiu. Sparks zna się na tym, co robi.
Inną całkowicie osobą był Richard, tajemniczy, od początku wywoływał brak zaufania, ale nie można było jednoznacznie powiedzieć, że jest zły, dopiero z czasem wszystko wyszło na jaw. Mimo tego, że oczywiście jako bohatera książki nie polubiłam go, ogromnie ciekawiły mnie fragmenty, w których ujawniało się chociaż troszkę jego historii, a na to trzeba naprawdę długo poczekać. Myślę, że Nicholas Sparks lubi trzymać swoich czytelników w napięciu.
  Książka dla cierpliwych i nie tylko, wystarczy, że lubisz kryminały i romanse, idealna pozycja dla ciebie.  Urocza, trzymająca w napięciu, z wieloma emocjami. Nie ukrywam, zakręciła się łezka w oku. Motyw psa jako najlepszego przyjaciela człowieka, odgrywa tu dużą rolę. Może zachęci was to, że po przeczytaniu książki mam zamiar kupić sobie psa, może tylko trochę mniejszego. Polecam, warta przeczytania.

Ocena:
6,5/10


Inne książki tego autora: