środa, 9 kwietnia 2014

Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet





            Autor: Stieg Larsson
            Tytuł oryginału: Män som hatar kvinnor
            Seria/cykl: Millenium
            Tom: I
            Gatunek: kryminał
            I wydanie: 2005
            Wydawnictwo: Czarna Owca
            Ilość stron: 634
            Ekranizacja: tak





Opis:
Kiedy problemy przybierają na sile, a Mikael Blomkvist, dziennikarz i jeden z właścicieli wydawnictwa Millennium, nie ma pojęcia jak sobie z nimi poradzić, postanawia na jakiś czas odizolować się od codzienności. Wtedy nadarza się okazja, aby zniszczyć swoje źródło problemów, a przy tym dobrze zarobić, dlatego też przyjmuje przedziwne zlecenie Henrika Vangera, który pragnie dowiedzieć się, kto stoi za śmiercią 16-letniej Harriet, wszystko byłoby zwyczajne, gdyby nie fakt, że dziewczyna przepadła bez żadnego śladu około 40 lat temu.
Mikael Blomkvist nie wierzy w rozwiązanie zagadki, jednak podejmuje się jej z pomocą młodej reseracherki Lisbeth Salander. Razem odkrywają coś, co nie pozwoli im spać spokojnie w swoim drewnianym domku w Hedestad.

Opinia:
„Ludzie zawsze mają swoje tajemnice. Chodzi tylko o to, żeby je odgadnąć.”
Wraz z Mikaelem i Lisbeth starałam się rozwikłać tą nietypową zagadkę. Wytrzeszczałam oczy i wielokrotnie nie mogłam zawierzyć im, że działają prawidłowo. Nieprawdopodobne, szeptałam(w myślach oczywiście:-)). Pierwsza część Millenium porwała mnie w swój wir, z którego nie mogłam się wyrwać. Już na początku wiedziałam, że to najlepszy kryminał jaki czytałam, choć kilka lat temu skupiałam się wyłącznie na tym gatunku i przebrnęłam przez nie jedną książkę z czarnej serii. 
Byłam zachwycona, podekscytowana jak małe dziecko, oglądające kolejny odcinek Smerfów. Pędziłam po stronach, które tak bardzo skąpiły mi nawet najmniejszej, tak upragnionej informacji o Harriet, a ten odwlekający się moment, sprawił, że jeszcze bardziej zatapiałam się w lekturze.

„-Myślę, że nie masz racji. To nie jest jakiś seryjny morderca, który naczytał się za dużo biblijnych tekstów. To tylko zwykły łajdak, który nienawidzi kobiet.”

Stieg Larsson wykazał się niezwykłą umiejętnością nie tylko w tworzeniu kryminału,  wielowątkowej historii, napięcia grozy i sytuacji, w których wodzi czytelnika za nos, ale także wykreował niesamowite postacie. Mikael Blomkvist to miły facet, a wręcz zwyczajny, który nie wyróżniał się niczym niezwykłym, ale właśnie za to go polubiłam. Jednakże w książkach potrzebne są osoby, które zapamiętamy bardzo długo ze względu na ich nietypowość, co jest prawie jednoznaczne z wyzywającym charakterem, a jakże zachowaniem. Stieg Larsson oczywiście o tym nie zapomniał, w swojej książce przedstawia nam outsiderkę w pełnym tego słowa znaczeniu, Lisbeth Salander, wyróżniająca się ubiorem, zainteresowaniami, ale nie tylko. Jej wygląd odbiega od tego, który jest serwowany przez tabloidy, pisma dla kobiet, jako idealny, szczupła, a wręcz chuda, niska kobieta, bez kształtów. Dodatkowo dochodzą jej zainteresowania, które nie są typowo kobiece, ale pod całą pokrywą silnej kobiety, nieustraszonej bohaterki, kryje się "słaba" dziewczyna, potrzebująca bliskości. To sprawia, że jest tak naturalna, nie przerysowana jak w innych powieściach, gdzie pisarze chcieli stworzyć wyróżniających sie bohaterów, ale mimo swoich nietypowości, sprawia wrażenie człowieka, którego moglibyśmy spotkać na ulicy i mimo jej mechanizmów obronnych, chroniących przed bliskością, poznać ją i się z nią zaprzyjaźnić.
Lisbeth to bardzo kontrowersyjna postać, która wydaje się samotnikiem, nie potrzebującym ludzi, wszystkie problemy rozwiązująca na własną odpowiedzialność. Ma swoje własne wytyczne moralne, które mogą nie być akceptowane przez wszystkich i niejednokrotnie wzbudzać niedowierzanie w oczach czytelnika, ale podziwiam ją za determinacje, za upór, a nawet za jej zasady, dla niej przestępca to po prostu przestępca i nie ma na to usprawiedliwienia.

„Będę mówiła wyraźnie - podkreśliła. - Ten film pokazuje, jak gwałcisz upośledzoną umysłowo dwudziestoczteroletnią dziewczynę, która decyzją sądu znalazła się pod twoją opieką. Nie masz pojęcia, jak bardzo mogę być upośledzona, gdy zajdzie potrzeba.”

Co sprawia, że czytelnicy pokochali tak bardzo Lisbeth Salander? Bo uwierzcie mi na słowo, nie jestem w tym uczuciu odosobniona, a może i tutaj mamy kogoś, kto może mi to potwierdzić?:)
Jest nietypowa, to na pewno, gdy nie widzi potrzeby na rozmowę, ignoruje ludzi. Potrafi poradzić sobie z każdym problemem. Nie jest idealna, a do najbliższego wzorca kobiecego, brakuje jej bardzo dużo. To wszystko jednak sprawia, że jest jedną z moich ulubionych bohaterek i z ogromną przyjemnością, poznam dalszą część Millenium.

Inną rzeczą, na którą zwróciłam uwagę, był ciekawy sposób skonstruowania powieści. Stieg Larsson opowiadał nam historię z perspektywy dwóch bohaterów. Raz śledziliśmy losy Mikaela, a za chwilę przenosiliśmy się do Lisbeth, do momentu, aż ich drogi złączyły się razem. Przechodzenie od jednego do drugiego bohatera, było sposobem na przerwanie nabierającej tempa akcji, co jeszcze bardziej wzmagało ciekawość czytelnika. W tych emocjonujących momentach, często miałam ochotę walić pięścią w książkę i krzyczeć dlaczego akurat teraz (oczywiście powstrzymałam się od tego, bo nie wolno niszczyć książek, a budzenie całego domu, nie jest najlepszym pomysłem).
Kolejną rzeczą odróżniającą książkę Larssona od innych były wstawki angielskich słówek w wypowiedziach bohaterów, co mogło być nieco uciążliwe dla nieznających języka, aczkolwiek mi się podobało, bo dzięki temu poznałam kilka nowych wyrażeń.

Książka jest niesamowita, pochłania dogłębnie, niestety był moment, już po rozwiązaniu zagadki Harriet, kiedy powieść nieco mi się dłużyła, ta część mogłaby być trochę skrócona, ale ani przez chwilę nie myślałam, żeby przerwać czytanie i z przyjemnością poznałam zakończenie, które mnie zaintrygowało i dlatego też " stoję już w bibliotece, w kolejce” po kolejną część. Polecam wszystkim miłośnikom kryminałów, bestselerów i naprawdę wszystkim, bo jeśli nawet nie pasjonujecie się w tym gatunku to książka ma do zaoferowania o wiele więcej, więc jestem prawie pewna, że i wam przypadnie do gustu.

Moja ocena: 9/10
Polecona przez
Beti G.

   +4,5 cm                                                                                                                                                                                        2981 stron
36/160


Ekranizacja "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet"
Obejrzałam ostatnio szwedzką ekranizacje tej książki i cóż mogę rzecz, jedna wielka katastrofa, nie wiem jak można z tak trzymającej w napięciu książki, zrobić coś tak nudnego. Jedynym plusem jest aktorka, grająca Lisbeth, co prawda inaczej sobie ją wyobrażałam, ale Noomi Repace świetnie poradziła sobie jako Salander.
Ekranizacja amerykańska jest o wiele lepsze, tak czytałam na nie jednym portalu. Jeszcze nie oglądałam, ale mam w planach i wtedy może pojawi się notka na ten temat :D
A teraz dziękuję za komentarze pod ostatnim postem, za wszystkie odpowiedzi i wgl za waszą obecność u mnie. Jesteście świetni! :D