wtorek, 7 października 2014

Sherlock Holmes - Arthur Conan Doyle





                        Gatunek: kryminał, thriller
                        Wydawnictwo: Zysk i S-ka
                         Ilość stron: 494
                         Ekranizacja: tak
  • Sherlock Holmes - 2009 (film)
  • Sherlock - 2010 (serial)




Opis:
Sprawa beznadziejna, zagadka nie do rozwiązania. Recepta jest jedna - Sherlock Holmes.
Studium w szkarłacie
Dokonano niezwykle przebiegłego morderstwa. Na miejscu zbrodni znaleziono mężczyznę bez żadnych ran zewnętrznych, przy ciele ofiary leżała obrączka, która wyraźnie mówiła, że zsunęła się ze smukłego, kobiecego palca. Na ścianie widnieje słowo, wypisane krwią "Rache", z niemieckiego, zemsta. Dowody nie trzymają się kupy, a gdy dochodzi do kolejnego morderstwa, jedno jest pewne, na miejscu zbrodni, nie obejdzie się bez Sherlocka Holmesa.
Znak czterech
Młoda kobieta, bardzo pokrzywdzona przez życie, co roku dostaje w prezencie po jednej, najprawdziwszej perle. Na paczce nie ma danych nadawcy, który robi wszystko, aby się nie ujawnić. Kilka lat temu zaginął jej ojciec, sprawa nie została wyjaśniona do dnia dzisiejszego. Czy Holmes wraz ze swoim pomocnikiem doktorem Watsonem poradzą sobie z rozwiązaniem tej zagadki, odgryją tajemniczego ofiarodawcę, a przy okazji dowiedzą się, co stało się z ojcem Mary Morstan?
Pies Baskerville'ów
Małe miejscowości to idealne środowisko do rozwijania się różnych legend, wierzeń i rodzinnych historii, sięgających dziesiątki, a czasem i setki lat wstecz. W ogromnym majątku Baskerville'ów krążą pogłoski o klątwie, która została rzucona na wszystkich spadkobierców rodzinnego majątku, kiedy słowa stają się prawdą, a kolejni właściciele zaczynają ginąć, miejscową ludność ogarnia paniczny strach. Co jednak zrobić ma sir Henry, który nie wierzy w klątwę, ale nie potrafi także wytłumaczyć śmierci swoich przodków? Oczywiście zwraca się do jednego z najlepszych detektywów w Anglii, Sherlocka Holmesa i jego przyjaciela doktora Watsona.


Recenzja:
Londyn, Baker Street? Słyszeliście? Dam sobie rękę uciąć, że przynajmniej część z Was, odpowie na to pytanie twierdząco. A gdy zapytam, czy znacie taką oryginalną postać jak Sherlock Holmes, niech mnie diabeł porwie, jeśli ktoś odpowie, że pierwszy raz w życiu, słyszy to nazwisko.
The Sherlock Holmes Museum - źródło

Myślę, że nie muszę się więcej rozpisywać o czym ta książka właściwie jest. Detektyw, a właściwie prywatny konsultant detektywistyczny, jedyny na świecie, bo jakby nie było, sam wymyślił ten zawód. Wysoki, bardzo szczupły mężczyzna z wyjątkową, ponadprzeciętną inteligencją. Człowiek, który szprycuje się narkotykami, kiedy brakuje mu wysiłku umysłowego. Gra na skrzypcach niczym wielcy wirtuozi, zna wszystkie rodzaje tytoniu, a co najistotniejsze, rozwiązuje zagadki, których nie są w stanie odgadnąć najlepsi detektywi w Anglii(o Lestradzie tutaj mowa). Ten oto człowiek to tytułowy bohater książki Arthura Conan Doyle, postać, która na trwałe zapisała się w literaturze, wyryta tak grubo, że nie sądzę, aby kiedykolwiek została zapomniana.

Jakiś czas temu wydawnictwo Zysk i S-ka postarało się o nowe wydanie trzech najsłynniejszych, a zarazem najstarszych, opowiadań z cyklu o tym, nieprzeciętnym detektywie. Książka, którą po prostu musiałam mieć na własność. Zdradzę Wam w sekrecie, że wydawnictwo zdobyło sobie u mnie ogromnego plusa, genialne wydanie, chropowata okładka, z czymś takim spotykam się pierwszy raz i byłam zachwycona, jeździłam po niej paluchami tam i z powrotem haha. Duże litery i pięknie zdobione strony tytułowe rozdziałów. Twarda okładka, nieco większy format, a wisienką na torcie są dołączone, do ostatniego opowiadania, ilustracje, które, uwaga! uwaga!, są przedrukami z oryginalnych prac Sidneya Pageta. Takie wydanie to jeden z cenniejszych skarbów w mojej biblioteczce.

Pierwsze wrażenie. Byłam zaskoczona, kiedy zaczynając czytać, zdałam sobie sprawę, że narracja jest pierwszoosobowa i prowadzi ją doktor Watson, nie tego się spodziewałam, a raczej, obiektywnego, trzecioosobowego opisu wydarzeń. Nie przeszkadzało to oczywiście w niczym, ale szok pozostał gdzieś tam w głębi podświadomości.

"Mogę mieć tylko nadzieję, że nie zapamiętał żadnej odpowiedzi, jakich mu wtedy udzieliłem. Holmes twierdzi, że na własne uszy słyszał, jak uprzedzałem Sholto o wielkim niebezpieczeństwie, na jakie się naraża, biorąc więcej niż dwie krople oleju rycynowego, natomiast rekomendowałem strychninę jako środek uspokajający."

Sherlock Holmes i doktor Watson to "para" idealna. Pierwszy ze swoim intrygującym i zaskakującym charakterem, zrównoważony jest przez spokojnego Watsona. Mimo, że jest on postacią niezbyt wyrazistą, nie możemy powiedzieć, że nie wniósł nic do histroii literatury. Sam znika w tle, ale razem ze swoim przyjacielem, wysuwa się na pierwszy plan.
Bohaterowie wielokrotnie sprawiali, że książka wywoływała uśmiech na mojej twarzy. Pochłaniała całkowicie, a świat przedstawiony jak i język, narracja, czy opisy przyrody, są bez zarzutu. Klasyka sama w sobie. 
Wiem, że wiele osób unika opowiadań na rzecz powieści. Powód jest jeden, autorzy zazwyczaj nie trzymaja się jednego poziomu, kiedy jedną historię jesteśmy skłonni wynieść na piedestał, to gdy przechodzimy do kolejnej, ciarki przechodzą nam po plecach, nie ze strachu, czy choćby zimna, a z zażenowania, bo niektóre opowiadania lepiej dać do niszczarki papieru, niż sakazywać drugiego człowieka na tak potworną męczarnie. Miejmy czyste sumienia!
Arthur Conan Doyle to ceniony pisarz, powód jest jeden, on pisze dobrze, bardzo dobrze, poziom ma jeden, którego się trzyma i to jest ogormny plus. Jednakże nie przeszkodziło mi to mieć swojego ulubionego opowiadania. Wiemy, każdy czytelnik to milion różnic, ty lubisz to, ja lubię to, ty docenisz ogromną wyobraźnię autora, ja przebiegłość i umiejętność napisania jednego z lepszych wątków kryminalnych. Tym razem moim faworytem jest "Studium w szkarłacie", opowiadanie, które zawiera nutkę romantyzmu. Historie miłosną w tle. Nie ma mowy o przesłodzeniu, w żadnym wypadku, tego jest mało i to właśnie doceniam.

"Niegodziwy to człowiek, nad którym łzy nie uleje ani jedna kobieta."

serial a książka
źródło
Może ktoś z Was oglądał serial o tytule"Sherlock" na podstawie opowiadań A. C. Doyle? Jeśli tak, to bardzo dobrze, bo jest to jedna z lepszych ekranizacji. Choć nie pod względem dokładności, serial przeniesiony jest do współczesności, wydarzenia są w większości inne, jednak aktorzy idealnie odgrywają swoje role. Czytając miałam wrażenie, że serial jest idealnym odzwierciedleniem książki, tylko, że bohaterowie nie jeżdżą taksówkami a dorożką, a Watson nie pisze bloga a pamiętnik.
Uwielbiam Benedicta Cumberbatcha za grę Sherlocka, świetnie się spisał i oczywiście plus za wygląd. Sprostał mojej wyobraźni. :)

Sherlock Holmes i doktor Watson to bohaterowie, których warto poznać, lepiej, trzeba!, jeśli tylko nie chcesz stracić wartościowej książki z oczu. Kolejne opowiadania mam już w planach, a Wam polecam, to książka, która zadowoli nie tylko miłośników kryminałów, jak pisałam, A.C. Doyle nawet lekko nam posłodził historię o tym "bezuczuciowym" detektywie.

Moja ocena:
8,5/10
 Wyzwania:
1. Przeczytam tyle, ile mam wzrostu
+4,5cm = 97,8/160 
2. Czytam opasłe tomisk



Przepraszam za dłuższą nieobecność, kilka dni temu zaczęłam pierwszy rok studiów. Trzymajcie kciuki, bo po wykładzie z mikroekonomii jestem przerażona. Ostatnio mam też sporo załatwień i mieszkanie z najlepszą przyjaciółką w samym centrum Krakowa też nie sprzyja blogowaniu, ale czas na powrót do "obowiązków", bo jakby nie było, przyjemności czasem pokrywają się z tym strasznym słowem. Za kilka dni post powakacyjny - zdjęciowy. 
PS. Zapraszam do polubienia mojego fanpage'a na fb (patrz po prawej).
Do zobaczenia!  

21 komentarzy:

  1. Ja także pokochałam Sherlocka! Uwielbiam serial, ale oczywiście zamierzam przeczytać opowiadania, na razie mam za sobą "Psa Baskerville'ów". Pozdrawiam, Marcelina ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię Sherlocka - to od niego rozpoczęła się moja przygoda z kryminałami! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mam pojęcia kto to jest Sherlock... Nigdy nie słyszałam o tej postaci i nie rozumiem, czym wszyscy się zachwycają ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście żartuję ;) Mam jednak nadzieję, że wkrótce przekonam się na własnej skórze o geniuszu detektywa, sama znajomość nazwiska już mi nie wystarcza ;)

      Usuń
    2. Znajomość nazwiska to zdecydowanie zbyt mało :D Haha Twoje poczucie humoru rozkłada na łopatki :D

      Usuń
  4. Oj czytało się Sherlocka w gimnazjum :D Ciekawe czy kiedyś do niego wrócę.
    Powodzenia na stadiach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Ja mam zamiar, bo w końcu książka nie może się marnować w biblioteczce :D

      Usuń
  5. Może kiedyś skuszę się na książki, bo obecnie znam tylko serial :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam Sherlocka Holmesa. Z chęcią jeszcze wrócę do opowieści o słynnym detektywie :-D

    OdpowiedzUsuń
  7. Po książki autorstwa Holmesa sięgam zawsze z niesłabnącym zainteresowaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym dopadła te fikcyjne monografy o rodzajach popiołów i śladach stóp, też by pobudziło moje zainteresowanie, następnie zdumienie i zachwyt!

      PS I believe in SH

      Usuń
    2. Me too! hahaha, ale gdyby tylko coś takiego pojawiło się na rynku wydawniczym, czatowałabym pod księgarnią już dzień przed premierą :)

      Usuń
  8. Zawsze marzyłam, by przeczytać coś o Holmsie, zawsze intrygowały mnie zagadki i rozwiązania dzięki geniuszowi, muszę jak najszybciej poszukać jakiejś pozycji by się o tym przekonać. Serialu jednak nie oglądam, nie wiem dlaczego, ale jakoś nie ciągnie mnie do niego, pomimo zachwytu wielu osób, może to mój błąd?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zachwycił dopiero od drugiego sezonu, ale pierwszy też był niezwykle ciekawy i gra aktorska, mistrzowska, myślę, że możesz spróbować, bo jak sama zauważyłaś, zachwyca niesamowitą ilość osób :D

      Usuń
  9. Ostatnio też sięgnęłam po twórczość Doyle'a, ale wybrałam zbiór nieco mniej uznanych opowiadań. Mam apetyt na więcej, więc na pewno wkrótce znów poczytam o przygodach Sherlocka. Natomiast do serialu jakoś nie mogę się przekonać, widziałam chyba dwa odcinki i średnie wrażenie na mnie zrobiły.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam Studium i Znak, a następną część mam w planach od jakiegoś czasu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam w domu to samo wydanie i podczytuję po kawałku. Uwielbiam:)

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja lubię wcielenie Sherlocka w wykonaniu Roberta Downey jr. Taki zakręcony, szalony, acz błyskotliwy i przenikliwy...

    OdpowiedzUsuń
  13. piękne to wydanie Sherlocka nie? mam przyjemność posiadać i miałam równie wielką przyjemnośc czytać :D
    a Cumberbatch jest po prostu.... przegenialny! łał. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Serial jest przegenialny, jest orgastyczny! A Moriarty? Palce lizać! Najlepiej zagrany szaleniec :D

    OdpowiedzUsuń
  15. No to rzeczywiście ładną masz teraz perełkę na półce. Za tego oryginalnego detektywa jeszcze się nie zabrałam, ale z pewnością kiedyś to zrobię. ;) Serial pewnie też obejrzę, bo koleżanka strasznie go wychwalała. :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słówko :D