niedziela, 12 kwietnia 2015

Poczwarka - Dorota Terakowska





                Gatunek: obyczajowa, społeczna, dramat
                I wydanie: 2001
                Ilość stron: 322
                Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
                Ekranizacja: nie





Poczwarka to takie małe, odrzucające stworzenie. Przejściowa forma owadów. Jednak w stosunku do małej Marysi, to przezwisko nie miało być w stu procentach trafne...
Życie Adama i Ewy to idealny plan biznes. Ułożone i zaplanowane co do najmniejszego szczegółu, a co ważne, miało niejeden plan B, ale jak to zwykle bywa, w każdym planie znajdzie się czarna dziura. Małżeństwo nie przewidziało jednego, że po 9 miesiącach zamiast upragnionego, zdrowego chłopczyka, na świat przyjdzie niewinna dziewczynka, w ciężkim stadium nieuleczalnej choroby DS, tzn. z zespołem downa.
"Życioplan" spłonął jak chatka z drewna, niemal w jednej chwili. Kiedy Ewa zdecyduje się wychować dziewczynkę, jedną decyzją przekreśli więcej niż mogłaby sobie wyobrazić...

"Każda sekunda na ziemi jest warta milionów lat pamięci"

W życiu piękne są tylko chwile*, momenty, które zapamiętujemy na zawsze. Pierwsze słowo syna, śmiech córki, pocałunek w świetle księżyca, melodię, która leciała w radiu, gdy widziałeś jak z jednym ruchem, życie uciekło Ci pomiędzy palcami. Początkowo nigdy tego nie doceniamy, ale kiedy sięgniemy pamięcią wstecz, niczym tonący człowiek, uporczywie chwytamy się tych pojedynczych deseczek ratunkowych, które tworzą nasze życie. Mówimy, ta piosenka już na zawsze będzie kojarzyć się z byłym chłopakiem, nie chodźmy tam, w tym miejscu ostatni raz widziałam się z mamą, pamiętam jej uśmiech, gdy powiedziałem jej, że mam dla niej niespodziankę, wiem że już wtedy wiedziała. Wspomnienia, które wywołują uczucie ciepła na sercu, rozdzierającą, wewnętrzną pustkę, uczucie lęku. Ich moc jest naprawdę niewiarygodna.
Adam był pewny, że w dniu, w którym dowiedział się o chorobie swojej córki, zapamiętał każdy szczegół tej chwili, to w tym momencie jego życioplan stanął w płomieniach, nie próbował go gasić, stał i patrzył jak płonie. Niczym piroman podziwiał płomienie, z taką samą chorą fascynacją. Uciekł przed odpowiedzialnością, zaszył się w najdalszym pokoju razem z książkami o DS i muzyką, która potrafiła go uspokoić i tak już zostało.

Książka znalazła się w moich rękach całkiem przypadkiem, natychmiast skojarzyłam nazwisko autorki, mimo że wcześniej nie miałam okazji przeczytać nic z jej artystycznego dobytku, zalety spędzania wolnego czasu w książkowej blogosferze ;). Zerknęłam na opis i stwierdziłam, że spróbuję, wiedząc, że to nie będzie łatwe. Czytanie o chorobach, zaburzeniach i trudnych wyborach, nigdy nie jest proste, jest trudne jak cholera, bo to właśnie wtedy szarpiemy swoimi uczuciami, nastawiamy rozleniwione mózgi na najwyższe obroty i sprawdzamy czy maszyna o nazwie: człowiek uczuciowy, przypadkiem nie potrzebuje pomocy.

"W każdym człowieku powinno być coś, o czym wie tylko on sam. Człowiek bez choćby jednej tajemnicy jest jak orzech, z którego po rozłupaniu zostaje sama skorupa. Ludzie za często dbają tylko o skorupę."

Z tej książki bije prostota, taka delikatna i przyjemna. Mimo, że tematyka jest niezwykle trudna, spoglądając na samą okładkę, wiemy, że historię Myszki, małej Marysi dostaniemy jak prezent, w niezwykle przyjazny sposób. Zdarzenia obserwujemy głównie z perspektywy chorej dziewczynki. Wszystko ukazane jest na wzór Biblii, słynnego toposu stwarzania świata. Przyznam szczerze, że cały ten pomysł początkowo nie przypadł mi do gustu. Myszka miała swój świat, którym był strych, tam spędzała większość czasu, obserwowała proces stwarzania, przenosiła się do rajskiego Edenu. Kiedy jednak cuda przeniosły się do rzeczywistości, mimo że w niewielkim stopniu, dla mnie bynajmniej było to zbyt niewiarygodne. Terakowska, fantazyjność i okrutną rzeczywistość ukazała na jednym poziomie, ciekawy zabieg, choć ja nie mogę do końca się do tego przekonać.
Bohaterowie to głównie: Adam, Ewa, Marysia i Wąż. Ojciec, który był okropny, nie mogłam go znieść i choć autorka go usprawiedliwiała, to ja prędzej uderzyłabym go, zalegającą w zlewie, patelnią, niż wybaczyła wszystkie jego winy. Ewa, niewiarygodnie silna kobieta, autorka pokazała jej wahania, wszystkie "złe" myśli dotyczące Myszki, ale niezależnie od tego, wciąż ją podziwiamy. Wąż, to jest dopiero ciekawa postać. Nie chcę Wam zdradzać zbyt wiele, ale w tym wypadku możecie być nieco zaskoczeni.

Dzięki tej książce mogłam zastanowić się nad wieloma aspektami swojego życia. Autorka poruszyła tak ważne kwestie jak Bóg, choroba, poświęcenie. Mimowolnie musimy zapytać siebie, czy ja jako kobieta lub ja jako mężczyzna, byłbym gotowy, aby przyjąć do swojego życia ciężko chore dziecko, wiedząc, że wymaga to niesłychanie dużego poświęcenia. Powiem Wam, że Terakowska nie owija w bawełnę, ukazała sceny, które potrafią tą decyzję wybić z głowy stalowym młotem i dobrze, bo jeśli ktoś jet niepewny i po jakimś czasie, zrezygnowałby, tą decyzją mógłby dziecko skrzywdzić o wiele bardziej. Czasem lepiej czegoś nie mieć, niż przywiązać się, a później to stracić. Utracone nadzieje bolą najbardziej, to one jak żyletki przedzierają nasze serce, wciąż na nowo, wraz z każdym, nieuchronnym wspomnieniem.
Nieśmiertelność, piękno niedoskonałości, ból, choroba, idealność i inność, gdzie tkwi mistyczna równowaga, która pokaże nam stan doskonały?, czy to czego ludzie tak bardzo pragną, naprawdę byłoby dla nas dobre? Tak wiele pytań i równie dużo odpowiedzi. Niezwykle mądra i wartościowa pozycja. Książka, którą powinna poznać każda kobieta jak również mężczyzna. Lepiej dmuchać na zimne i wcześniej przejrzeć na oczy, bo czasem różowe okulary, potrafią zrobić z nas bezuczuciowe maszyny.

Moja ocena:
6,5/10
 Wyzwania:
1. Przeczytam tyle, ile mam wzrostu
+1,9cm = 23,1/161

*tytuł jednego z utworów Dżemu <3

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję za każde pozostawione słówko :D