poniedziałek, 22 września 2014

7 razy dziś - Lauren Oliver

 





                     Tytuł oryginału: Before I fall
                     Gatunek: fantastyka, science-fiction
                    I wydanie: 2010
                    Wydawnictwo: Otwarte
                    Ilość stron: 382
                    Ekranizacja: nie








Opis:
Wystarczy jedno źle wypowiedziane słowo, a nasze życie może zmienić swój bieg o sto osiemdziesiąt stopni. Jedna podjęta decyzja sprawi, że do końca życia, na kolanach, będziemy dziękować Bogu, za to, że właśnie tak postanowiliśmy. Trwało to zaledwie kilka sekund, zaważył nad tym, tylko jeden dzień.
"7 razy dziś" to książka o drugiej szansie, a dokładnie o siedmiu kolejnych, które dostała bohaterka, aby naprawić swoje życie, aby zobaczyć, kim na prawdę jest. To powieść, która pokazuje najważniejsze wartości, odkrywa człowieczeństwo i rozwodzi się nad życiem.
Samantha Kingston ginie w wypadku samochodowym, jednak następnego ranka budzi się we własnym łóżku, cała i zdrowa, kiedy spojrzy na telefon, zda sobie sprawę, że jest 12 luty, Dzień Kupidyna, "jeszcze raz dziś..."


Recenzja:
"A może stać nas na to, żeby poczekać. Może dla ciebie jest jakieś jutro. Może dla ciebie istnieje tysiąc kolejnych dni albo trzy tysiące, albo dziesięć - tyle czasu, że możesz się w nim zanurzyć, taplać do woli, że możesz pozwolić, by przesypywał ci się przez palce jak monety. Tyle czasu, że możesz go marnować.
Ale dla niektórych istnieje tylko dziś. I tak naprawdę nigdy nie wiadomo."

Książka trawiła do mnie przypadkiem, przechadzałam się między regałami w bibliotece publicznej i tak jakoś, mój wzrok padł na ten śliczny grzbiecik. Powyższy cytat przeczytałam z tylnej strony okładki i wiedziałam, że muszę ją poznać w całości.
Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej pozycji, ani nawet o samej autorce, ale czułam, że się nie zawiodę. Takie wewnętrzne przeczucie. Jestem pełna podziwu dla Lauren Oliver, "7 razy dziś" to jej debiut, który od razu znalazł się w pierwszej dziesiątce bestsellerów "New York Timesa" i powiem Wam tyle, ta nominacja na pewno nie była bezpodstawna.

"Niebo akurat wygląda dokładnie tak samo.
Pewnie na tym polega cała tajemnica, kiedy próbuje się wrócić do przeszłości. Trzeba spojrzeć w górę."

O czym?
O nastolatce, zwykłej, młodej dziewczynie. Uczęszczającej do jednej z tych amerykańskich szkół, które znamy z filmów. Wiecie, grupka fajnych dziewczyn, podział na kujonów, lepszych i gorszych, popularnych i niepopularnych.
Nie tylko mi spodobała się książka :D
Sam, nie zawsze przyjaźniła się z Lindsey, nie zawsze była "fajna", ale jej życie się zmieniło. Chodziła z jednym z najprzystojniejszych chłopaków, była zapraszana na każdą imprezę, nie spędzała żadnego weekendu w domu, przynajmniej nie sama. Dusza towarzystwa, piękna i popularna.
Wtedy myślałam, że jednak się rozczaruję, że moje przeczucie mnie zawiodło, w końcu każdy popełnia błędy i mojej podświadomości też należy wybaczyć. Zaczęłam się spodziewać pustej książki dla nastolatek. Takiej, w której dziewczyna popularna zakochuje się w wyśmiewanym przez wszystkich chłopaku, albo jak to  kujonka pnie się na wyżyny i nagle wszyscy zaczynają ją lubić, a ona staje się wredną zołzą. Chyba wiecie, o co mi chodzi. Jednak bezosobowe lalki, zaprogramowane na bycie "super", nie były takie jak mogłoby się wydawać, ich osobowość zaskoczyła bardziej urozmaiconą paletą kolorów. Nie wszystko było czarno-białe, zdarzały się odcienie szarości, które z całą pewnością może reprezentować Lindsey, mimo, że była wredna, dla swoich przyjaciół, była kimś niesamowitym. Ukrywała sekret, który mógłby ją zniszczyć, egoizm to jedna z jej niezaprzeczalnych cech, ale potrafiła też walczyć o najbliższych. Jej wcześniejsze życie też nie było wyściełane aksamitami, choć pieniędzy miała tyle, co trawy wkoło mojego domu(zdjęcie książki idealnie obrazuje, o czym mówię). Mimo jej wad, nie mogę powiedzieć, że jej nie lubię, ani też, że za nią przepadam. Jest trudną osobą, z którą dobrze się przyjaźnić, ale jeśli ma się ją za wroga, to można już mówić o tragedii.
Sam bardzo potulna osoba, która zmieniała się pod wpływem innych. Zmieniała się w pustą lalkę, jej pech, że akurat porcelanową, bo zdarzył się wypadek, ale wszystko można posklejać i jej także się udało. Dostała aż 7 szans, aby naprawić swoje życie.
W tej powieści jest wielu bohaterów, nie przy każdej recenzji poświęcam im tyle uwagi, to znak, że nie są tego warci, tym razem było inaczej. Postacie są stworzone bardzo obrazowo, autorka tchnęła w nich życiem, prawie każdy był niezwykły i można by o nim napisać przynajmniej kilka wyczerpujących linijek. Ja Was nie będę zadręczać, ale wiedzcie, że to jest jeden z wielu powodów, dla których warto książkę przeczytać.

 "Tego dnia przyrzekłem sobie, że kiedyś będę twoim bohaterem, choćby nie wiem ile czasu miało mi to zająć."

Wiele z Was może pomyśleć, że czytanie siedem razy, o tym samym dniu, może wprowadzić w stan skrajnego zmęczenia, co jest skutkiem śmiertelnego zanudzenia. Nie ma się czego obawiać, dni mają ten sam schemat, którym bohaterka bawi się jak plasteliną. Zmienia się, a to sprawia, że podejmuje inne decyzje, zauważalne są różnice, ale struktura wciąż ta sama.
Jeden wniosek, co byśmy nie zrobili i tak nie zmienimy tego, co zostało zaplanowane, ale możemy sprawić, że niektóre rzeczy, obiorą zupełnie inny tor, więc może warto się starać. Postępować tak, aby było lepiej, choć trochę, bo ten jeden uśmiech, może zmienić wszystko.

Nie przeciągając, gdybym książkę miała opisać kilkoma słowami, to wybrałabym: piękna, prawdziwa, smutna, zabawna. Taka właśnie jest, zawiera wszystkie kolory tęczy, nie tylko te wesołe, choć z pozoru może wydawać się zupełnie inna. Nie spodziewajcie się genialnej lektury, bo do tego dużo jej brakuje. Jednak książka Lauren Oliver to wnikliwa analiza życia, naszych wyborów. Mimo, że to fantastyka, jest jak najbardziej realna, jeśli wiecie, o co chodzi. Uwielbiam takie książki i Wam również polecam, niezależnie od wieku. Starsi czytelnicy, bez obaw, i Wy się nie zawiedziecie.

Moja ocena:
7,5/10
1. Przeczytam tyle, ile mam wzrostu +2,7cm = 90,7/160