czwartek, 1 maja 2014

Złodziejka książek


 



                  Autor: Markus Zusak
                  Tytuł oryginału: The Book Thief
                  Gatunek: dramat, literatura wojenna
                  I wydanie: 2005
                  Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
                  Ilość stron: 495
                  Ekranizacja: tak







Opis:
Idziesz ulicą, patrzysz na tabliczkę z nazwą, Himmelstrasse, ulica Niebiańska. Stwierdzasz, że jeśli tak właśnie wygląda niebo, to nie ma o co się starać, ale to tylko jedna z niemieckich ulic, dzięki Bogu. Tutaj właśnie rozegrała się historia, o której opowie wam nietypowy narrator- Śmierć.
Wracamy na Hmmelstrasse, a dokładniej, stoimy przed domem z numerem 33. W miejscu, w którym tkwiła Liesel, kiedy po raz pierwszy miała zobaczyć swoją nową rodzinę, w miejscu, w którym stał Maks, Żyd, ukrywający się przed hitlerowcami i tam, gdzie stał Hans przybrany ojciec Liesel, kiedy szedł na wojnę.
Już wiecie o czym będzie ta książka, o dobrych ludziach w centrum hitlerowskiej fascynacji, o tych, o których zapominamy, obarczając winą za II wojnę światową cały naród niemiecki…


Opinia:
Kto z was po przeczytaniu pierwszych zdań „Złodziejki książek”, na widok takiego oświadczenia skierowanego prosto do czytelnika, nie otworzył szeroko oczu ze zdziwienia. Nic zaskakującego, a jednak, takie wyznanie potrafi wprawić nas w osłupienie. Bezpośredniość narratora to jego drugie imię, a jeśli o nim już mowa, to kim on właściwie jest? Jeśli czytacie od początku, to już wiecie, a jak nie, to wracać mi klika linijek wcześniej :D
Nietypowe prawda? Pierwszy raz spotykam się z książką, w której narratorem jest sama Śmierć, myślę, że dla samego tego faktu, warto poznać książkę, ale jest tutaj o wiele więcej wartościowych rzeczy, czytajcie dalej.
Śmierć- narrator niszczyła napięcie, nie budowała go poprzez opisywanie kolejnych wydarzeń, ale z fanfarami i bez zbędnego wytłumaczenia, nagle wkraczała w przyszłość, informując nas o czymś tak szokującym, że moje oczy robiły się okrągłe jak pięć złotych. Niedowierzanie, to jedyne uczucie, które wtedy pochłania nasze myśli.
Jak już piszę o jej zachowaniu, to może wypadałoby troszkę scharakteryzować naszego narratora. Patrzcie poniżej, lekkie zaskoczenie prawda?:D

Książka jest napisana w inny sposób, niż te, które czytałam ostatnimi czasy i na początku wbicie się w odpowiedni rytm, sprawiało mi lekką trudność, ale wkrótce przyzwyczaiłam się i teraz mogę należycie docenić pióro Markusa Zusaka.
Ale o czym właściwie jest ta książka? Zdradziłam wam dopiero malutką cząstkę tajemnicy. Historia jest niesamowita. Opowiada o małej dziewczynce, dla której życie nie miało żadnych ulg, traktowało ją z całą surowością, najpierw zabierając ojca, później brata i matkę, co prawda trafiła do rodziny zastępczej, ale uwierzcie mi, w czasie drugiej wojny światowej życie rodowitych Niemców nie było zasłane różami. Oczywiście nie można tego porównać, do losów Polaków, Żydów, ale tam też cierpiały przede wszystkim dzieci. Mężczyźni pod przymusem musieli iść na wojnę, rodziny traciły ojców, braci, siostry, domy. Jeśli ktoś sprzeciwiał się władzy, nie chciał postępować zgodnie z zasadami wyznawanymi przez Hitlera, był surowo karany.
Na szczęście nie każdy był zaślepiony pięknem rasy aryjskiej i mrzonkami o jej wyższości. Byli ludzie, którzy potrafili mimo wszystko pomagać Żydom, czym ryzykowali nawet swoje życie i o tym też jest ta książka, o tym  jak rodzina Hubermannów ukrywała w swojej piwnicy Maksa. O przyjaźni, która groziła śmiercią. 
W żadnym wypadku, książka nie usprawiedliwia zbrodni hitlerowskiej, ale wręcz ją gani i mamy na to wiele przykładów, ukazuje nam ona to o czym często zapominamy lub o czym nie mamy pojęcia, że i w Niemczech byli ludzie, którzy potrafili sprzeciwić się władzy, co nie było łatwe, którzy widzieli zło w tym, co uchodziło za właściwe, którzy pomagali choć mogli ponieść za to bardzo wysoką cenę.



„Niektórzy zamykali oczy, oczekując końca życia lub przynajmniej końca nalotu.
No, ale czy zasługiwali na coś lepszego?
Ilu z nich prześladowało bliźnich pod czujnym okiem Hitlera, powtarzając jego slogany, słowa, czyny? Czy Rosa Hubermann była winna wojny? Ona, która ukrywała Żyda? Albo Hans? Czy oboje zasłużyli na śmierć? A dzieci?”

Książka otwiera nam oczy, sprawia, że zaczynamy patrzeć inaczej. Mówi o ważnych wartościach, miłości, przyjaźni, bezinteresowności i poświęceniu. Z całą pewnością jest wartościową lekturą, którą każdemu będę polecać.

„Nie chcę się modlić za życie Maksa ani Aleksa Steinera. Bo ten świat nie zasługuje na takich ludzi.”

Niesamowita, już dawno żadna książka nie zagwarantowała mi tyle emocji. Długo po skończeniu moje oczy były jeszcze pełne łez. Dla takiego końca, a właściwie nie tylko, warto przebrnąć  nawet przez nużące fragmenty. Nietypowy narrator charakteryzował się specyficznym humorem, który był dla mnie momentami trudny do przyjęcia, czarny humor, tragiczne wydarzenia opisane w tak spokojny sposób, a często nawet z żartem. Jednakże nie ma czego żałować, bo pod koniec otrzymałam tyle emocji, że paczka chusteczek to za mało. Dawno nie miałam łez w oczach przy czytaniu książki, dawno żadna lektura nie wywarła na mnie takiego wrażenia.
Bohaterowie, cudowni, przede wszystkim ludzcy, zabawni i niespotykani, np. taka Rosa, sposób w jaki wyrażała swoją miłość. Kochający ojciec, uparty Rudy, który jest w stanie zrobić wszystko dla swojej przyjaciółki i wiele, wiele innych postaci.


„On był szaleńcem, który pomalował się na czarno i chciał zwyciężyć cały świat.
Ona była złodziejką książek, której brakowało słów.”

W pewnym momencie pomyślałam, że gdyby ktoś na mnie patrzył podczas czytania, odniósłby wrażenie, że jestem niespełna rozumu. Najpierw wielokrotnie wybałuszałam oczy z niedowierzania, wiele razy po moim policzku spływały łzy, niezliczoną ilość razy uśmiechałam się do książki. Uwielbiam sarkastyczny humor Markusa Zusaka.

 

„Nie narobili więcej hałasu niż silnik nisko przelatującego samolotu.”

Polecam każdemu, bo książka z całą pewnością jest warta przeczytania. Sam fakt, że główna bohaterka jest nazwana złodziejką książek, powinien zachęcić do sięgnięcia po nią, każdego mola książkowego. To co w niej odkryjecie, sprawi, że inaczej spojrzycie na świat, otrzeźwi wasze myśli i sprawi przyjemność podczas czytania. Ta książka zawiera wszystko, co powinna mieć. Nie została nazwana bestsellerem bezpodstawnie. Zachęcam i to nie tylko zainteresowanych tematyką wojenną, każdy znajdzie w niej coś dla siebie.

Moja ocena:
9/10
Ostatnio został nominowana do LBA, serdecznie dziękuję, a na pytania odpowiem tak w połowie maja, po pisemnych maturach :O W przyszłym tygodniu mogę was rzadziej odwiedzać, ale obiecuję, że nadrobię zaległości. Poza tym, zbiera mi się 10 000 wyświetleń, może z tej okazji przygotuję dla was coś specjalnego, ale na razie dość gadania, trzeba powtarzać.
Pozdrawiam wszystkich maturzystów i trzymajcie kciuki!
:D