Autor: Ben
Sherwood
Tytuł
oryginału: The Death and Life of Charlie St. Cloud
Gatunek: fantasy
I wydanie:
2004
Ilość stron:
232
Ekranizacja:
tak
Opis:
Tragiczny
wypadek zmienił życie dwóch młodych chłopców. Ich szczęśliwe jak dotąd życie, legło
w gruzach. Jeden głupi wybryk, przyniósł tak tragiczne skutki. Gdyby tylko można
było cofnąć czas…
Charlie St.
Cloud stracił brata w wypadku samochodowym, przeżył śmierć kliniczną i wtedy
przez chwilę widział się z Samem, obiecał mu, że choćby wszystko było przeciwko nim, on go nie zostawi, zawsze będzie przy nim, ale Sam zmarł. Charlie
jednak postanowił, że nie złamie postanowienia i tak przez 13 lat mieszkał i
pracował na cmentarzu, na którym pochowany był jego brat.
Charlie,
przeżywając śmierć kliniczną dostał dar, dzięki któremu widział zmarłych zaraz
po ich śmierci, dopóki nie przeszli do następnego etapu. Dzięki temu każdego
dnia mógł widzieć się z bratem, ale i to nie sprawiało, że był szczęśliwy,
wciąż winił się za śmierć brata, do momentu, gdy poznaje kobietę swego życia.
Późniejsze wydarzenia, pozwalają stać się dorosłym mężczyzną nie tylko Samowi. Ponownie ich życie się
zmienia. Jednak, aby to się stało, czyjeś życie będzie zagrożone, a Charlie
zostanie poddany próbie.
Recenzja:
„Zbyt wielu
ludzi umiera po trochu wraz ze śmiercią kogoś bliskiego. Jeden zgon pociąga ze
sobą dwa, dwadzieścia albo i sto innych istnień.” Niesprawiedliwa śmierć młodego chłopca,
odbiła się na całej rodzinie. Każdy winił siebie, karał się w inny sposób lub składał
obietnice, które zamiast pomagać niszczyły.
Niesamowita
historia o życiu i śmierci, o karze i błogosławieństwie. Sam Nicholas Sparks
tak wypowiada się na temat książki Bena Sherwooda: „Powieść wzruszająca, mądra
i pełna nadziei.” Nic dodać, nic ująć. Taka właśnie jest. Jedna z perełek,
które warto czytać, pozostawia po sobie uczucie szczęścia i daje powód do
myślenia.
Uwielbiam
książki tego rodzaju, wnoszące coś do naszego życia. Piękna historia tak
realna, choć tyle tutaj fantastyki. Przez moją głowę przewija się wiele
obrazów, które chciałabym wam opisać, ale w ten sposób zepsuję wam zabawę, zdradzając
najlepsze punkty kulminacyjne. W takim razie przejdę do praktycznej strony „Charlie St.
Cloud”. Czytając, zauważyłam podobieństwo do książek Sparksa, nie wiem czy to
przez styl pisarza, tematykę jakiej poruszała lektura, czy może tylko mi się
wydawało, ale to porównanie wnosi ze sobą coś jeszcze, sam fakt porównania do
takiego mistrza jak Nicholas Sparks, oznacza, że książka jest naprawdę dobra.
Momentami czułam, że brakowało mi w niej czegoś, ale to tylko krótkie, mało
znaczące chwile. Początek był
ekstremalnie zaskakujący, wciągnął mnie w książkę jak rzadko się zdarza i już
wtedy w moich oczach pojawiły się łzy. Kocham, gdy pisarz potrafi wywołać u
mnie takie emocje, a nie często to się zdarza, niestety. W książce było też
sporo z tematyki żeglarskiej, dla interesujących się duży plus, dla mnie
malutki minus, nie, pół malutkiego minusa. Trochę mnie to nudziło, ale to przez krótki czas, bo książka przybrała na tempie. W tych 232 stronach
rozegrało się tyle wydarzeń, które powiązały się w niesamowitą historię i
zakończyły...(tajemnica;))
Autor skupił
się głównie na bohaterach pierwszoplanowych, ale nie zabrakło sporadycznych
opisów innych osobowości, co dało nam realny obraz małego miasteczka. Ben
Sherwood na miejsce wydarzeń wybrał prawdziwe miejsca, w których był przez
pewien czas, niektóre postacie także są podobne do osób, które tam poznał.
Wiedzy na temat żeglarstwa, poszukiwań zaginionych na morzu i pracy na cmentarzu
dowiadywał się od mieszkańców Marblehead. Świadczy to o wielkości pracy jaką
włożył w napisanie tej książki.
Ben Sherwood
poruszył temat, o którym nie rozmawia się w zwykłych pogawędkach:
„Ilu chłopców, takich jak on, trwało w
tej nijakiej przestrzeni, kurczowo trzymając się żywego rodzeństwa? Ilu
mężów unosiło się pomiędzy życiem a śmiercią, nie mogąc odejść od ukochanych żon? A ilu ludzi tak jak Charlie dzieliło swoje
życie z umarłymi, z którymi nie umieli się rozstać w odpowiedniej
chwili?”
W książce oprócz tematyki poważnej, nie zabrakło humoru:
„- Podrywasz wszystkie kobiety na cmentarzu? - Tess nie zdążyła ugryźć się w język.
- Nie, tylko te, które jeszcze oddychają.”
Autor pokazał obraz pięknej miłości, chwil uniesień i nieszczęścia, które mogło skończyć wszystko:
„Pocałunek złączył ich jak dobrze znana historia o początku, trwaniu i końcu.”
W książce oprócz tematyki poważnej, nie zabrakło humoru:
„- Podrywasz wszystkie kobiety na cmentarzu? - Tess nie zdążyła ugryźć się w język.
- Nie, tylko te, które jeszcze oddychają.”
Autor pokazał obraz pięknej miłości, chwil uniesień i nieszczęścia, które mogło skończyć wszystko:
„Pocałunek złączył ich jak dobrze znana historia o początku, trwaniu i końcu.”
Polecam każdemu, bo książka jest jedną z tych, które warto, a nawet trzeba przeczytać.
Charlie podołał wyzwaniu, dostał druga szansę, którą wykorzystał.
Charlie podołał wyzwaniu, dostał druga szansę, którą wykorzystał.
„Wierzę w cuda i teraz już wiecie
dlaczego.” Każdy z
nas, kiedyś w pewnym momencie swojego życia, stoi na rozstaju dróg, stoi albo
stał, więc pytanie do Ciebie „Co zrobiłeś z bezcennym darem życia?”
Moja ocena:
8/10
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

+1,9cm
8,9/160cm
W związku z moją comiesięczną akcją Ulubione<3 założyłam 2 nowe strony, TOP książkowy i TOP filmowy, zapraszam serdecznie do pooglądania, a za powyższy baner dziękuję bardzo Katarzynie Meres.:D