niedziela, 16 lutego 2014

Igrzyska śmierci


Igrzyska śmierci - Suzanne Collins





         Autor: Suzanne Collins
         Tytuł oryginału: The Hunger Games
         Tom: I
         Gatunek: science-fiction
         I wydanie: 2008
         Wydawnictwo: Media Rodzina
         Ilość stron:
352
         Ekranizacja: tak
         Cena: 29,90zł





Opis:
Dwanaście dystryktów, w których żyją ludzie walczący na co dzień o kromkę chleba, kiedyś było trzynaście, ale wybuchł bunt przeciwko Kapitolowi, centrum władzy w Panem, ten ostatni został zmieciony z powierzchni ziemi, a pozostałe swoją karę znoszą w codziennym życiu, w biedzie, śledzeni przez władzę, którzy tylko czyhają na tych łamiących prawo.
Corocznym sposobem, którym Kapitol przypomina mieszkańcom dystryktów, że to on sprawuje władzę, są Głodowe Igrzyska= Igrzyska Śmierci. Z każdego dystryktu, wybiera się 2 trybutów, którzy na arenie muszą walczyć na śmierć i życie, a wygra tylko jeden z nich.

W tym roku na arenie znajdzie się Katniss Everdeen wraz z Peetą Malarkiem i 22 innymi trybutami. Będą zmuszeni walczyć z innymi, ale też między sobą. Nikt nie będzie po ich stronie, nawet przyroda stanie przeciwko nim, a wszystko będą oglądali rozentuzjazmowani mieszkańcy Kapitolu, zakładający się, kto przeżyje najdłużej… 

Recenzja:
Niewiarygodne, to pierwsze słowo, które przychodzi mi namyśl  po przeczytaniu „Igrzysk śmierci”. Antyutopijny świat, który stworzyła Suzanne Collins miał być idealny, wszystko zostało przemyślane, 13 dystryktów i Kapitol pełniący nad nimi władzę, ale jak wiemy, nie ma nic idealnego, w każdym diamencie znajdziemy rysę i tak też było w Panem, mimo że Kapitol pławił się w luksusach, w dystryktach panowała bieda. Wiadomo, byli bogatsi i biedniejsi, a także ci żyjący na samym skraju społeczeństwa, którzy aby przeżyć musieli dobrze się o to postarać, a przy okazji złamać prawo, za co groziła im chłosta publiczna, albo co gorsza, śmierć…
Jednak najgorszym wymiarem kary, z której nie dało się już ocalić były coroczne Głodowe Igrzyska, tym gorsze, że to mieszkańcy dystryktów zabijali siebie nawzajem. Kapitol zdobył tak silną pozycję, że mógł z ludźmi robić, co tylko zapragnął i lubił im to udowadniać właśnie poprzez same Igrzyska. Jego mieszkańcy patrzyli jak zabijane są dzieci, ekscytowali się ich walką na śmierć i życie, robili zakłady, a najgorsze, że cieszyli się, gdy umierali trybuci, jeden za drugim, byle bliżej do wielkiego finału.

To Kapitolu nienawidzę, to oni nam to robią.”
„Śmierć powinna na pewien czas zaspokoić telewidzów.”

„Igrzyska śmierci” nie skupiają się tylko na opisie okrutnego dla społeczeństwa ustroju państwa, jest to także książka o przyjaźni, miłości, przetrwaniu za wszelką cenę, o tym jak nie poddawać się, gdy zgasła ostatnia iskra nadziei. Dwanaście dystryktów, w jednym życie jest sielanką, w innych każdy kolejny dzień to koszmar. 

„Dwunasty Dystrykt- mamroczę.- Tu możesz bezpiecznie umrzeć z głodu.” 

Gdy czytałam takie fragmenty jak ten powyższy moje oczy były okrągłe jak pięć złotych, okrągłe i wielkie z niedowierzania. Nie tylko z okrucieństwa jakie tam panowało, biedy i tego, co ludzie musieli robić, żeby przeżyć, ale z wrażenia z jakim spokojem i rezerwą Katniss podchodziła do Panem i wszystkiego związanego z jej życiem w tym państwie.

Przechodząc do bohaterów, zacznę od Katniss Everdeen. Ta szesnastoletnia dziewczyna, odważna, bystra i odpowiedzialna. Jedyną jej wadą był trudny charakter, który ciężko docenić, ale jak się już to zrobi, to osoba, której jest własnością, staję się nam bardzo droga i będzie dla nas prawdziwym przyjacielem. Polubiłam ją mimo, że czasami miałam ochotę uderzyć ją w głowę, książką, którą miałam w rękach, powstrzymała mnie jednak myśl, że jeśli to zrobię, Katniss nieuchronnie zniknie
Dlaczego była taka nieufna? Nie widziała prawdziwych uczyć Peety? Dlaczego wcześniej do niego nie przyszła, choć ponoć tak bardzo szukała okazji, żeby mu się zrewanżować? (kto czytał wie, o co mi chodzi). Najgorsze jednak było, gdy po raz kolejny czytałam „widzowie by mnie znienawidzili”, to dla kogo ona to w końcu robi… Mówi jedno, myśli drugie, a robi trzecie. Mimo to oceniam ją pozytywnie, podziwiam jej postawę, to jak sobie poradziła, jej siłę, nie tylko fizyczną. Kto z nas wie, jak zachowałby się w takiej sytuacji.
Kolejny bohater to Peeta Mellark, o tak, chłopak idealny, jestem zakochana po uszy w jego charakterze i jego całej postaci. Nie rozumiem dlaczego Katniss tak mu się opierała. Zawsze wiedział, co powiedzieć, zrobić (scena na balkonie w Kapitolu(jeśli to był balkon)). Był opiekuńczy, dobry i bezinteresowny, silny i przystojny<3 Według mnie zbyt rzadko się pojawiał.

widzę Peetę(…) Ledwie go poznaję. Tylko uśmiecha się zawsze tak samo, czy w błocie, czy w Kapitolu.”

I jeszcze Gale, polubiłam go choć  z jego udziałem było zaledwie kilka fragmentów. Świetny chłopak, mam nadzieję, ze w kolejnych częściach znajdę więcej fragmentów, w których on weźmie udział. A aktor, który grał Gale’a w filmie, no po prostu kocham:D
Jak już wspomniałam o filmie, to napiszę kilka słów. Zdecydowanie mogę stwierdzić, że ekranizacja jest gorsza od książki. Nie jest kiepska, ale też mnie nie zachwyciła, w porównaniu z powieścią Collins, traci dużo na wartości. Podczas czytania czuć lekkie pióro autorki, gdy przez niektóre pozycje brniemy jak po dnie rzeki z kamieniami, tutaj płyniemy z prądem. Od książki nie mogłam się oderwać, momentami uśmiechałam się, innymi miałam łzy w oczach. Po dziesiątkach recenzji, które przeczytałam, wiedziałam, że warto przeczytać, ale nie, że aż tak.

Polecam ją każdemu, kto nie boi się patrzeć oczami wyobraźni na niesprawiedliwie rozlewaną krew, kto jest na tyle dojrzały, że zrozumie okrucieństwo Kapitolu, jest w stanie potępić sposób rządzenia, którego tam używali. Polecam ją każdemu, kto szuka dobrej lektury szarpiącej emocjami czytelnika. Ja jestem zachwycona, a „Igrzyska Śmierci” lądują w moim TOPie Książkowym.
I niech kosogłos będzie z wami!

Moja ocena:
9/10
 

wyzwanie1 

 +2,3
14,2/160